Blog mnie pochłonął. 
A raczej przerabianie, udoskonalanie, personifikowanie i indywidualizowanie :). I nie mam dość. I się uczę. Języków internetu. I nadziwić się nie mogę, że kojarzę, że się nie nudzę (bo informatyka to taki nudny przedmiot ;)) i co najważniejsze...że TWORZĘ :) 

I na sobie - własnoręcznie stworzony nowy fryz i przed sobą - laptop a w nim jestestwo me. Tak więc, w międzyczasie akcent fryzjerski. 


Ha, mam nową zabawkę. 

Bawię się Instagramem. Wiem wiem, to już było. Pewnie większość już to przerobiła bądź przerabia :) Na moje amatorskie zapędy w kwestii fotografowania tym razem telefonem, choć wcześniej była lustrzanka, to jak miód na mą duszę. No to kombinuję. 

Dlaczego mapa Danii? Aaa bo tak wyszło. To taki początek serii pt: "Rosińska zwiedza". Choć wcześniej była Grecja (chyba 1987 czy 1989) ale nie samolotem, tylko samochodem (tak sobie zażyczył rodziciel, bo miałam lat tylko 10 bądź 12) to i podróż wcale nie była taka krótka. Dotarcie na miejsce zajęło nam jakieś 7 dni. Tatko postanowili, że chce po drodze ujrzeć inne kraje również. Nasza wyprawa objęła: kawałek byłego ZSRR (Ukraina z Lwowem), Rumunię (ominęliśmy Bukareszt) na 2 lata przed wybuchem wojny domowej... i tutaj muszę opisać zdarzenie jakie pamiętam do tej pory. 

Byliśmy oszołomieni serdecznością tubylców, machali w pozdrawiającym geście z każdej strony. Ojciec przekonany, że nie spotka nas nic złego, zatrzymał się. Pomiędzy dwoma wielgachnymi polami kukurydzy. No doprawdy, świetne miejsce. Zbiegło się towarzystwo. Ojciec otworzył załadowany jedzeniem, materglasami i innymi przyborami wypasiony bagażnik. I to był karygodny błąd. Małym, rumuńskim dzieciom zabłyszczały oczy. Chłopak dorwał termos i uciekł w pole, tatuś się zdenerwował - poleciał za nim. Ja z siostrą i mamą zabezpieczałyśmy dobytek przed totalnym rozgrabieniem. Było na tyle niebezpiecznie, że musiałyśmy zamknąć się w samochodzie a przez szparkę w oknie drzeć się, żeby ojciec olał termos i wracał. Wrócił z niczym. Odjeżdżaliśmy w popłochu. Po tym incydencie zrozumieliśmy kradzież. Bieda wyglądała z każdej dziury, miasta i wsie były w opłakanym stanie. Przykro było patrzeć. 

Opuściliśmy Rumunię, wjechaliśmy na byłe tereny Jugosławii (obecna Serbia) z przepięknymi górzystymi tunelami, dalej była Bułgaria z komunistyczną czerwoną gwiazdą w Sofii (dawny Dom Partii) i jeszcze na odchodne Macedonia. Potem to już tylko droga do Salonik. W drogę powrotną mama zaprotestowała i wróciliśmy w trybie przyspieszonym przez tereny Macedonii, Kosowa, Serbii, Węgier i Słowacji.

Działo się :)))


Na mapie baza wypadowa: Odense (Fionia) oraz miejsca dotarcia: Nyborg, Kerteminde, Nordskov, Vissenbjerg, Fåborg, Ørbæklunde, Svanninge; Lohals (Langeland); Givskud, Billund, Henne Strand (Jutlandia)