Kolejny i ostatni pokaz marki CK A/W 2005. Klub Enklawa.
Tym razem mam video i z góry przepraszam za jakość :)))
W mojej krótkiej aczkolwiek intensywnej karierze w jednej z popularniejszych polskich firm odzieżowych, tematyka pokazowa pojawiła się jeszcze 3 razy. Tym razem wspierałam markę Calvin Klein. Celem nr 1 były nieśmiertelne i kultowe dżinsy CK ale trzeba było pokazać, że nie tylko dżins był cool. Kolekcja nie była rozbudowana, można zaryzykować stwierdzenie - była bezpieczna. Czy była nudna? Oceńcie sami :) Ponownie w klubie Enklawa
Calvin Klein Spring/Summer 2005
TAGS: CALVIN KLEIN, ENKLAWA, FASHION, POKAZ
W 2005 roku rozpoczęłam etap związany z modą. Pracując dla jednej z popularniejszych polskich firm robiłam naprawdę mnóstwo rzeczy. Aż dziw bierze, że dawałam radę. Było jeżdżenie po Polsce, latanie do Budapesztu i Dusseldorfu, bieganie po sklepach, zamawianie, sprzedawanie i pisanie. Jednym z najfajniejszych obowiązków było organizowanie pokazów kolekcji marek, za które byłam odpowiedzialna bądź organizowałam to innym brandom.
Przygotowania polegały na wybraniu najciekawszych rzeczy, umówieniu modeli na przymiarki, dopasowaniu dodatków, spisaniu komu co przydzielono, zarezerwowaniu terminu w klubie Enklawa, bo tam najczęściej one się odbywały. W dniu pokazu kolekcja przyjeżdżała do klubu, pojawiali się modele, był make- up, posegregowane ciuchy i super atmosfera. Czułam się jak młoda projektantka, którą czeka debiut w świetle reflektorów. Pełne napięcia oczekiwanie rosło w miarę, jak pojawiało się coraz więcej ludzi w klubie. Jestem nocny marek, a jak wspomniałam wcześniej, uwielbiam clubbing, więc czułam się fantastycznie.
Kiedy pokaz się rozpoczynał - w garderobie rozpoczynało się szaleństwo! TOTALNE! :) Ciuchy fruwały, trzeba było rozbierać (fajni modele ;)), ubierać, poprawiać, dopinać i rozpinać :))) Trzeba było się w czasie wyrabiać, bo pokaz trwał max 20 minut a ciuchów do pokazania było dużo. Czas leciał jak błyskawica, nawet nie byłam w stanie wyjść w trakcie i obejrzeć swoich stylizacji. Jak rasowy projektant, wychodziłam na sam koniec, kiedy wszyscy modele byli na wybiegu. Oczywiście ja nie stawałam na wybiegu, bo nie były to moje projekty ale i tak czułam się cudownie. Gdyby była taka sposobność - zrobiłabym to nie jeden raz :)))
Przygotowania polegały na wybraniu najciekawszych rzeczy, umówieniu modeli na przymiarki, dopasowaniu dodatków, spisaniu komu co przydzielono, zarezerwowaniu terminu w klubie Enklawa, bo tam najczęściej one się odbywały. W dniu pokazu kolekcja przyjeżdżała do klubu, pojawiali się modele, był make- up, posegregowane ciuchy i super atmosfera. Czułam się jak młoda projektantka, którą czeka debiut w świetle reflektorów. Pełne napięcia oczekiwanie rosło w miarę, jak pojawiało się coraz więcej ludzi w klubie. Jestem nocny marek, a jak wspomniałam wcześniej, uwielbiam clubbing, więc czułam się fantastycznie.
Kiedy pokaz się rozpoczynał - w garderobie rozpoczynało się szaleństwo! TOTALNE! :) Ciuchy fruwały, trzeba było rozbierać (fajni modele ;)), ubierać, poprawiać, dopinać i rozpinać :))) Trzeba było się w czasie wyrabiać, bo pokaz trwał max 20 minut a ciuchów do pokazania było dużo. Czas leciał jak błyskawica, nawet nie byłam w stanie wyjść w trakcie i obejrzeć swoich stylizacji. Jak rasowy projektant, wychodziłam na sam koniec, kiedy wszyscy modele byli na wybiegu. Oczywiście ja nie stawałam na wybiegu, bo nie były to moje projekty ale i tak czułam się cudownie. Gdyby była taka sposobność - zrobiłabym to nie jeden raz :)))
BUDAPESZT
POKAZ MEXX/ MORE & MORE S/S 2005
ARCHIVES
-
▼
2013
(43)
- ► czerwca 2013 (2)
- ► kwietnia 2013 (7)
- ► marca 2013 (15)
- ► lutego 2013 (11)














